Jeden katalog, wiele marketplace'ów: Allegro, Erli, Empik, Kaufland, Amazon
Każdy marketplace ma inne kategorie, parametry i zasady, więc wystawianie ofert to ręczna praca, a stany rozjeżdżają się między kanałami. Scenariusz: jeden katalog produktów, mapowanie kategorii z pomocą AI i synchronizacja stanów co kilka minut.
To scenariusz – przykład, jak takie wdrożenie mogłoby wyglądać w typowej firmie. To nie jest opis realizacji u klienta, a liczby poniżej są szacunkami.
Sprzedawca zaczynał od Allegro, a teraz chce wejść na kolejne platformy. Każda ma własne drzewo kategorii, obowiązkowe parametry i limity tytułów, więc wystawienie tego samego produktu w pięciu miejscach to pięć razy ta sama praca.
Stany aktualizowane raz dziennie powodują sprzedaż towaru, którego już nie ma. To anulowane zamówienia i gorsze oceny sprzedawcy.
Szacunek dla katalogu bez wariantów – przy wariantach różnica jest jeszcze większa.
- Jeden katalog produktów (PIM albo dobrze utrzymany system sprzedażowy) to jedyne miejsce edycji danych.
- AI proponuje dopasowanie kategorii i uzupełnia parametry wymagane przez dany marketplace na podstawie opisu i specyfikacji. Człowiek zatwierdza mapowanie raz dla całej kategorii, a nie dla każdego produktu.
- Tytuły powstają pod limity i zasady każdej platformy (np. 75 znaków na Allegro).
- Stany i ceny synchronizują się co kilka minut, z buforem bezpieczeństwa dla produktów z małym stanem.
- Braki w danych wymaganych prawem – np. dane producenta i informacje o bezpieczeństwie wymagane przez GPSR – są wyłapywane przed wystawieniem oferty.
Który marketplace najpierw?
Ten, na którym kupują Twoi klienci, a nie ten, o którym najgłośniej. Dobry test to wystawienie 50–100 produktów i porównanie sprzedaży, prowizji i nakładu pracy po 2–3 miesiącach. Integracja z jednego katalogu sprawia, że taki test kosztuje niewiele.